Nie lubię się skarżyć, żalić i opowiadać o swoim złym samopoczuciu, więc tylko parę słów na temat mojej nieobecności tutaj, która była tym spowodowana. I właśnie w związku z tym pojawiły się skojarzenia, którym dzisiaj dam dojść do głosu.
Bardzo lubię otrzymywać prezenty. Nie wiem dlaczego, ale jeśli o to chodzi nie przestałam być jak dziecko. Wszystko we mnie podskakuje z radości, gdy ktoś mnie czymś obdarza. Przy czym nie zawsze są to prezenty oczywiste i jako takie traktowane przez innych.
Bardzo lubię otrzymywać prezenty. Nie wiem dlaczego, ale jeśli o to chodzi nie przestałam być jak dziecko. Wszystko we mnie podskakuje z radości, gdy ktoś mnie czymś obdarza. Przy czym nie zawsze są to prezenty oczywiste i jako takie traktowane przez innych.
Troska - to jeden z nich. Wzrusza mnie zawsze, bo mówi sobą bardzo, bardzo.
Czułość - podobnie.
Uśmiech - bezcenne piękno.
Pamięć wyrażona w jakikolwiek sposób. Słowa, które podtrzymują albo dodają otuchy lub po prostu są.
Zainteresowanie, zrozumienie... Tyle tego.
Nie można nie pamiętać.
Jak pewne zdarzenie, gdy miałam dziewiętnaście lat i w jakiejś zapadłej wśród lasów wiosce spędzałam wakacje razem z grupą znajomych. Był upalny dzień, a ja od tego gorąca bardzo źle się poczułam - z trudem dowlokłam się w cień z materacem wyciągniętym z namiotu i położyłam się prawie nieprzytomna z bólu głowy. Na szczęście zasnęłam, a gdy się obudziłam zobaczyłam obok szklankę z wodą i tabletki przeciwbólowe. Czekały na mnie. Później dowiedziałam się, że przyniósł je pewien chłopak z piękną duszą i równie pięknymi oczami. A potem poszedł do kościoła pomodlić się za mnie. On jeden wpadł na ten pomysł, chociaż o moim złym samopoczuciu wiedziało wiele osób. Do dziś pamiętam swoją wdzięczność za podarunek serca, który mi dał.
To jest najpiękniejszy prezent - obecność serca.
Ja także mam dzisiaj dla Ciebie podarunek - to niezwykła pieśń-nie pieśń chóru wyrażająca tęsknotę i nadzieję.
Niech "mówi" za mnie.
Niech przyniesie Ci ode mnie ciszę w sercu, uśmiech, ciepło i dobro.
Basia
Pamięć wyrażona w jakikolwiek sposób. Słowa, które podtrzymują albo dodają otuchy lub po prostu są.
Zainteresowanie, zrozumienie... Tyle tego.
Nie można nie pamiętać.
Jak pewne zdarzenie, gdy miałam dziewiętnaście lat i w jakiejś zapadłej wśród lasów wiosce spędzałam wakacje razem z grupą znajomych. Był upalny dzień, a ja od tego gorąca bardzo źle się poczułam - z trudem dowlokłam się w cień z materacem wyciągniętym z namiotu i położyłam się prawie nieprzytomna z bólu głowy. Na szczęście zasnęłam, a gdy się obudziłam zobaczyłam obok szklankę z wodą i tabletki przeciwbólowe. Czekały na mnie. Później dowiedziałam się, że przyniósł je pewien chłopak z piękną duszą i równie pięknymi oczami. A potem poszedł do kościoła pomodlić się za mnie. On jeden wpadł na ten pomysł, chociaż o moim złym samopoczuciu wiedziało wiele osób. Do dziś pamiętam swoją wdzięczność za podarunek serca, który mi dał.
To jest najpiękniejszy prezent - obecność serca.
Ja także mam dzisiaj dla Ciebie podarunek - to niezwykła pieśń-nie pieśń chóru wyrażająca tęsknotę i nadzieję.
Niech "mówi" za mnie.
Niech przyniesie Ci ode mnie ciszę w sercu, uśmiech, ciepło i dobro.
Basia