Dzisiaj piszę szeptem, żeby nie spłoszyć tego, o czym piszę :)
Prawie dziesięć stopni powyżej zera, a więc granica poza którą przestaję marzyć o mobilnym kominku, słońce, łagodny wiatr, powietrze pachnie. Czyli... :)
Pączki jeszcze śpią. Najwyraźniej potrzebują więcej niż jednego pocałunku słońca, by się zbudzić, ale niebo ujawniło już swoje prawdziwe błękitne oblicze, nie chowa się za zasłoną chmur.
Niestety, ciągle jest szaro. Jedynie "zimozieleniaki" trzymają fason dodając otoczeniu trochę koloru.
Jednak brak liści ujawnia czasem niezwykłą urodę miejsc, tak jak w tym wypadku, gdy łodygi pnącej rośliny tworzą na ścianie budynku przepiękny rysunek - tatuaż.
W taki czas łatwiej o uśmiech, o dobre myśli, o marzenia. Nadzieja jest jak drzwi - otwiera na przyszłość. Dodaje otuchy, aż się chce więcej i lepiej.
Z nią w sercu kliknęłam więc "wyślij" w mailu obarczonym potężnym załącznikiem - moją wielomiesięczną pracą. I... zapominam, bo teraz jest teraz - mój dzień, moje życie, moje sprawy, które im bliższe rzeczywistości, tym bardziej zajmujące.
Ktoś kiedyś pisząc o moim "Wędrowcu" użył słów "prawdziwe życie jest gdzie indziej niż nam się wydaje" dając mi tym samym szansę nie tylko na spotkanie życiowej mądrości, ale także na otwarcie oczu szerzej i bardziej.
Moje prawdziwe życie nie fruwa w chmurze.
Stąpa mocno po ziemi - jest w kubku porannej kawy, felietonie, który mam napisać, mocnym uścisku dłoni życzliwego człowieka, który chciał okazać jak bardzo ceni i w pyle sypiącym się z deski, którą szlifuję.
Jest w uśmiechu moich bliskich, ich ciepłym spojrzeniu, prezencie bez okazji, telefonie od przyjaciółki "bo się stęskniłam", mailu z dobrem w załączniku (dziękuję :)) i przypomnieniu, bym włożyła cieplejsze rękawiczki, bo przecież zawsze mi marzną dłonie.
Prawdziwe życie jest miłością i przyjaźnią, na którą nie trzeba czekać.
Jest spokojem zwykłych dni spędzanych wśród codziennych spraw.
Jest szczęściem na co dzień bez względu na to czy wiosna nadchodzi czy nie.
B.
Niestety, ciągle jest szaro. Jedynie "zimozieleniaki" trzymają fason dodając otoczeniu trochę koloru.
Jednak brak liści ujawnia czasem niezwykłą urodę miejsc, tak jak w tym wypadku, gdy łodygi pnącej rośliny tworzą na ścianie budynku przepiękny rysunek - tatuaż.
W taki czas łatwiej o uśmiech, o dobre myśli, o marzenia. Nadzieja jest jak drzwi - otwiera na przyszłość. Dodaje otuchy, aż się chce więcej i lepiej.
Z nią w sercu kliknęłam więc "wyślij" w mailu obarczonym potężnym załącznikiem - moją wielomiesięczną pracą. I... zapominam, bo teraz jest teraz - mój dzień, moje życie, moje sprawy, które im bliższe rzeczywistości, tym bardziej zajmujące.
Ktoś kiedyś pisząc o moim "Wędrowcu" użył słów "prawdziwe życie jest gdzie indziej niż nam się wydaje" dając mi tym samym szansę nie tylko na spotkanie życiowej mądrości, ale także na otwarcie oczu szerzej i bardziej.
Moje prawdziwe życie nie fruwa w chmurze.
Stąpa mocno po ziemi - jest w kubku porannej kawy, felietonie, który mam napisać, mocnym uścisku dłoni życzliwego człowieka, który chciał okazać jak bardzo ceni i w pyle sypiącym się z deski, którą szlifuję.
Jest w uśmiechu moich bliskich, ich ciepłym spojrzeniu, prezencie bez okazji, telefonie od przyjaciółki "bo się stęskniłam", mailu z dobrem w załączniku (dziękuję :)) i przypomnieniu, bym włożyła cieplejsze rękawiczki, bo przecież zawsze mi marzną dłonie.
Prawdziwe życie jest miłością i przyjaźnią, na którą nie trzeba czekać.
Jest spokojem zwykłych dni spędzanych wśród codziennych spraw.
Jest szczęściem na co dzień bez względu na to czy wiosna nadchodzi czy nie.
B.



.jpg)