Narysowanie ołówkiem prostej kreski bez użycia linijki na czystej, niepoliniowanej kartce papieru sprawiło mi niedawno sporo kłopotu. A w dodatku na jednej kresce się nie skończyło.
Łagodzi we mnie wszystkie kanty. Budzi ciepło. Czasem oszałamia. Zawsze przyciąga.
Jak ludzkie dobre, czułe, łagodne serce - magnes na inne serca.
Znasz to? Lecisz w czyjąś stronę zanim pomyślisz, bo tam aż żar od czegoś, co trudno nazwać i określić, ale co tego nie potrzebuje, by zachwycać.
Są ludzie, którzy składają się z samych pięknych części, chociaż na pierwszy rzut oka wyglądają zwyczajnie. Są takie miejsca. I zdarzenia.
Chcę Ci pokazać moje zachwycenia. Tylko parę, bo inaczej wpis ciągnąłby się jak stąd do wieczności, ale chcę bardzo, więc zapraszam Cię na spacer w stronę piękna, bo spotkanie z tym jak inny człowiek widzi i postrzega rzeczywistość jest spotkaniem z nim samym.
W ten oto sposób zaczęłam szkolenie w ramach Warsztatów Pisania Ikon.
Spore wyzwanie przede mną, ale i radość. Lubię tworzenie. Wyzwania też.
Świat piękna, ku któremu zmierzam, a raczej na drodze do którego postawiłam maleńki pierwszy krok, fascynował mnie od dawna.
Oby mi starczyło sił. I cierpliwości. No i pokory.
Tęsknię za pięknem nieustannie. Bez względu na to w czym i jak się przejawia.Spore wyzwanie przede mną, ale i radość. Lubię tworzenie. Wyzwania też.
Świat piękna, ku któremu zmierzam, a raczej na drodze do którego postawiłam maleńki pierwszy krok, fascynował mnie od dawna.
Oby mi starczyło sił. I cierpliwości. No i pokory.
Łagodzi we mnie wszystkie kanty. Budzi ciepło. Czasem oszałamia. Zawsze przyciąga.
Jak ludzkie dobre, czułe, łagodne serce - magnes na inne serca.
Znasz to? Lecisz w czyjąś stronę zanim pomyślisz, bo tam aż żar od czegoś, co trudno nazwać i określić, ale co tego nie potrzebuje, by zachwycać.
Są ludzie, którzy składają się z samych pięknych części, chociaż na pierwszy rzut oka wyglądają zwyczajnie. Są takie miejsca. I zdarzenia.
Chcę Ci pokazać moje zachwycenia. Tylko parę, bo inaczej wpis ciągnąłby się jak stąd do wieczności, ale chcę bardzo, więc zapraszam Cię na spacer w stronę piękna, bo spotkanie z tym jak inny człowiek widzi i postrzega rzeczywistość jest spotkaniem z nim samym.
Dzisiaj pragnę podzielić się z Tobą moim patrzeniem na to, co wokół. Moim zachwytem nad światem. Moim sercem.
Zachód słońca nad morzem. Tajemniczy, niemal groźny. Natura ujawniła swoją niedostępność. Pamiętam, że zamarłam z wrażenia - poczułam się drobiną, pyłkiem.
Jeszcze jeden obrazek znad morza. Oślepiało mnie zachodzące słońce, więc obniżyłam aparat i zrobiłam zdjęcie prawie nie patrząc. Efekt uderzył mnie dopiero po przerzuceniu fografii na laptopa - ślad drogi słońca na falach, cień jaki rzuca woda na piasek jak pomost do zejścia na ziemię i te samotne ślady ludzkich stóp... Spotkanie zakochanych z dwóch światów?
Dzieło ludzkich rąk, do którego dołączyła się natura tworząc trójwymiarową przestrzeń. I znowu słońce namieszało :) Zdjęcie zrobiłam w Krakowie, o ile dobrze pamiętam, na wzgórzu wawelskim.
Poranna toaleta, czyli szukanie nie wiem czego pod skrzydłami. Przód się wygiął do tyłu, więc mewa wygląda nie całkiem na siebie samą, ale zapewniam, że nie jest po dekapitacji.
Policz w ilu miejscach słońce pozostawiło swój ślad. A jeśli przyjdzie Ci do głowy co oznacza ten słoneczny znak na rzeźbie, to daj mi znać.
Bardzo lubię takie ujęcia, gdy świat przegląda się w kałużach. Jakie to ludzkie! :)
Jeszcze jeden obrazek znad morza. Oślepiało mnie zachodzące słońce, więc obniżyłam aparat i zrobiłam zdjęcie prawie nie patrząc. Efekt uderzył mnie dopiero po przerzuceniu fografii na laptopa - ślad drogi słońca na falach, cień jaki rzuca woda na piasek jak pomost do zejścia na ziemię i te samotne ślady ludzkich stóp... Spotkanie zakochanych z dwóch światów?
Dzieło ludzkich rąk, do którego dołączyła się natura tworząc trójwymiarową przestrzeń. I znowu słońce namieszało :) Zdjęcie zrobiłam w Krakowie, o ile dobrze pamiętam, na wzgórzu wawelskim.
Poranna toaleta, czyli szukanie nie wiem czego pod skrzydłami. Przód się wygiął do tyłu, więc mewa wygląda nie całkiem na siebie samą, ale zapewniam, że nie jest po dekapitacji.
Policz w ilu miejscach słońce pozostawiło swój ślad. A jeśli przyjdzie Ci do głowy co oznacza ten słoneczny znak na rzeźbie, to daj mi znać.
Bardzo lubię takie ujęcia, gdy świat przegląda się w kałużach. Jakie to ludzkie! :)
Basia