poniedziałek, 20 października 2014

Wystarczy tak niewiele...

... by być - rozmarzonym, szczęśliwym, blisko albo po prostu, by tylko być. To, co dobre i piękne jest na wyciągnięcie ręki - od Ciebie do mnie, ode mnie do Ciebie.

Dzisiaj - opowieść. Nie wiem czy ciekawa. Moja.
Powinnam zacząć od "dawno, dawno temu...", ale to było niedawno, bo wczoraj.
Czyli: niedawno był piękny jesienny dzień. Obudził mnie słońcem i zaprosił na spotkanie. Zostawiłam wszystko i poszłam.
Teraz trochę magii - "zaczaruję" i będziesz tam ze mną. Bo bardzo chciałabym dzielić ten czas z Tobą. A Ty - chcesz?
Poczekaj, zanim odpowiesz spróbuję i Ciebie zauroczyć :)

Było ciepło. Suche, kolorowe liście pachniały oszałamiająco, słońce tańczyło razem z nimi, więc sypały się jak złoty deszcz i ślizgały w powietrzu łapiąc fale wiatru.

Zasypane nimi ławki łypały wymownie na przechodniów wysyłając im sygnał - zajęte! Nie miałam im tego za złe - wolałam wędrować.

Nawet niektóre samochody nie miały nic przeciwko inwazji liści.

Drzewa dumnie prezentowały swoją muskulaturę ozdobioną tu i tam pięknym tatuażem. Podziwiałam, rzecz jasna :)

Gałęzie jak ramiona wyciągały się na spotkanie budynkom. Pozdrowienie czy pieszczota?

A chmury do tego wszystkiego rysowały, najpiękniej jak umiały, tło.

To na koniec - niespodzianka. To nie UFO. To chmura, którą przyozdobiło w niezwykłe kolory słońce. Od niego - dla mnie. Ode mnie - dla Ciebie.

Nasz magiczny spacer dobiegł końca, ale nie odchodź, proszę. Wypijmy jeszcze po filiżance kawy. Ty u siebie, a ja u siebie. Żeby przytrzymać trochę dłużej dobre, ciepłe chwile.
basia

środa, 15 października 2014

Porozmawiajmy

Jest czas na wszystko. Teraz nadszedł na nasze spotkanie.
Najpierw powiedz co u Ciebie?
Martwisz się, że zrobiło się chłodniej? Szkoda Ci odchodzenia pięknej złotej jesieni? No tak, nadchodzi pora na przytulność swetrów. I grubsze skarpetki. I dłuższe włosy, by było cieplej :) I zaakceptowanie wczesnych ciemności. Może też na szalik? I płomyki świec wieczorem? Albo ogień w kominku.
A co u mnie?
Dziękuję - jest OK. Nadal wsłuchuję się w serce i w to, co mi mówi - nakazuje mi ciągle poszukiwać piękna.
Niedawno narysowałam jabłuszko. To było zadanie do wykonania. Od kresek, ślimaczków, kół i trójkątów równobocznych (oj, bolesny temat) przeszliśmy na Warsztatach do rysowania z natury. Nie skończyłam rysunku, bo nie było trzeba. Chodziło o to, by popatrzeć i "zobaczyć".
Popatrzyłam, zobaczyłam... jest jabłuszko.
Chcesz na nie popatrzeć? Ciekawe co zobaczysz? :)


Nie sądzisz, że czasem się patrzy i widzi niekoniecznie to, co jest? Własne wyobrażenia, emocje zasłaniają prawdę.
Mam bogatą wyobraźnię. Traktuję ją jako dar. Jednak czasami myślę, że umie mi trochę namieszać w życiu. Bo spodziewam się, że skoro słyszę piękno słów, to je także zobaczę, a bywa różnie.
Słowa zastępują rzeczywistość? Czasem pewnie tak.


Ta piękna jesień ze zdjęcia jest dla Ciebie. Niech budzi ciepło. Bo nie zawsze tylko swetry i skarpetki mają ten przywilej.
Wybrałam tę fotografię, bo tego miejsca już nie ma. Teraz trwa tam budowa. Będzie jezdnia, ścieżka rowerowa i chodnik dla pieszych. A ja bardzo chcę ocalić piękno, które okazało się być tak ulotne. Szkoda. Wielka szkoda, więc niech chociaż tutaj syci oczy.
Trochę mi smutno, gdy patrzę na to, co było, a czego już nie ma. Nie wiem skąd się to bierze. Może z przyzwyczajenia i niechęci do zmian? A może z powodu tego, że zawsze boli mnie, gdy umiera piękno. Może po prostu czuję jego ból.
No i zrobiło się melancholijnie, ale co tam! To też ludzkie, więc od czasu do czasu i moje. Bycie sobą jest zgodą na wszystko, co się dzieje... jakby powiedziała moja urocza znajoma - Gabrysia... "w środku człowieka".
No to teraz ja tym całym środkiem człowieka przytulam i jeszcze na koniec przesyłam list...ek z życzeniami dobrych dni, które są przed Tobą :)


basia

poniedziałek, 13 października 2014

W pełni sobą

To tak, jakby człowiek był niedokończony – tu i tam miał wklęsłość domagającą się uzupełnienia, by być pięknym naprawdę. I to dopełnienie przynoszą w darze inni – jeden to, drugi tamto. Uczą albo dodają odwagi, by sięgnąć po coś, po co się samemu nie umie. Dają swój czas i troskę. Czasem oparcie, a czasami potrzebne zrozumienie czy uwagę konieczną do tego, by się dobrze czuć, by być w pełni sobą.

Bardzo intensywnie pracuję teraz nad nową książką. Słowa powyżej to jej fragment. Trafiłam na niego robiąc korektę tekstu, który powstał wcześniej.
Ucieszyłam się czytając je, bo lubię spotkania z prawdą.


Czasem jak w muszlę chronię się w milczenie.
Wtedy cisza jest dobra, bo nie pozwala wydostać się na zewnątrz czemuś, co pragnę zachować tylko dla siebie.
Bycie samemu nie jest złe. Odkryłam to dawno temu. Jest potrzebne. Tylko wówczas można usłyszeć siebie. Jeśli się tego chce, potrzebuje i nie lęka.
Znam takich, którzy od czasu do czasu muszą sami gdzieś wyjechać, pobyć z dala od życia, które prowadzą, pogubić jego troski, odnaleźć na nowo mocno zakurzoną codziennością drogę.
Rozumiem to.
Nie zawsze jednak można sobie na to pozwolić. Pozostaje jakaś skorupka, w którą można się zaszyć. I nie chodzi o ucieczkę. To miejsce spotkania z samym sobą, pogadania od serca. I od rozumu :)


I kolejny fragment:
Bo rozumiała, że wszystko zaczyna się tam – w środku, w sercu człowieka. Tam się rodzi, tam powstaje, tam ma swoje źródło. I dlatego tak ważne jest zrozumienie na jaki temat i jak głośno szemrze. A w hałasie życia, w jego szalonym pędzie, w mnogości spraw nie było łatwo pochwycić o czym marzy serce, czego tak naprawdę pragnie, co jest jego najgorętszą potrzebą.

No właśnie. I dlatego ważne i potrzebne są chwile tylko dla siebie.
I dalej: 
Może ludzie boją się własnych serc, przyszło jej niespodziewanie do głowy, i stąd nie dopuszczają ich do głosu. Bo przecież nigdy nie wiadomo co można usłyszeć słuchając siebie. Nie każdemu może się to spodobać. I jak ktoś to przeczuwa, to niechętnie zanurza się we własną duszę.


I tak oto porozmyślałam sobie na głos i publicznie :)
Do zobaczenia za jakiś czas, gdy znów wynurzę się ze świata fikcji.
I jeszcze jedno - to ostatnie zdjęcie... ta miejska latarnia otulona przez pnącą się po niej roślinność - czy tylko mnie się kojarzy z dinozaurem czy komuś jeszcze?
Pozdrawiam
Basia